Prawica chce zmuszać kobiety do rodzenia martwych dzieci!

Kobiety muszą się jednoczyć w ruchu postępowym żeby skutecznie bronić swoich praw

Procedura in vitro (łac. „w szkle”) od lat jest najlepszą metodą walki z niepłodnością – chorobą stanowiącą, na skutek narastającego (m. in. z powodu wyzysku tudzież typowego dla kapitalizmu braku perspektyw życiowych) stresu, zanieczyszczenia środowiska czy pogarszającej się jakości pokarmów, jedną z plag współczesności. Zapłodnienie in vitro umożliwia niepłodnym rodzinom posiadanie dzieci, dawanie życia – najcenniejszego daru. A zatem, traktując rzecz bardziej przyziemie, socjologicznie oraz demograficznie, przyczynia się do poprawy przyrostu naturalnego.

Niestety, Kościół katolicki, odkąd medycyna zaczęła stosować zapłodnienie in vitro, bardzo się tej metodzie sprzeciwia. Kler głosi, iż podczas jej stosowania zabijane są zarodki, w doktrynie katolickiej z niezrozumiałych z biologicznego, racjonalnego oraz humanistycznego punktu widzenia, traktowane na równi z żyjącymi ludźmi (choć zarodek to jedynie materiał biologiczny, z którego dopiero powstanie wykształcony organizm).

Jest to kompletna bzdura, łgarstwo nawet; stosując in vitro, NIE ZABIJA SIĘ ZARODKÓW! Niektóre, owszem, obumierają, ale dokładnie tak samo dzieje się przy zapłodnieniu całkowicie naturalnym, od którego in vitro różni się tym jedynie, że w pewnym momencie zachodzi zewnętrzna pomoc człowieka. Obrońcy zarodków (zdaniem niektórych fanatyków, potrafią one wręcz krzyczeć, mimo iż nie mają strun głosowych) przemilczają też fakt, że niewykorzystane przy zapłodnieniu in vitro zarodki są zamrażane, a zawarty w nich materiał genetyczny może dzięki temu przetrwać nawet kilkanaście lat.

Kościelną załganą (co by na to powiedział Jezus?) krytykę in vitro radośnie podchwyciła prawica, co w (k)raju nad Wisłą jest szczególnie widoczne. Polska prawicowość łączy się – wprawdzie nie zawsze, na szczęście, ale często – z ciemnotą. Toteż nasz rodzimy ciemnogród jest stuprocentowo prawicowy, choć nadmienić też trzeba, iż NIE KAŻDY prawicowiec do tegoż ciemnogrodu przynależy. Tak czy owak, ciemnogród ów radośnie i bezmyślnie krytykuje in vitro, łżąc na jego temat, ile wlezie, i próbując nie dopuścić, by polska medycyna stosowała tę procedurę.

Przez lata skutkowało to brakiem odpowiednich uregulowań w naszym prawodawstwie. Prowadziło to do tego, iż absolutnie wszystko w kwestii in vitro było dozwolone, ale z drugiej strony państwo nie świadczyło pomocy osobom korzystającym z tej metody. Odpowiednie regulacje, wraz z programem finansowania in vitro, wprowadził dopiero pod koniec swojej drugiej kadencji rząd Platformy (anty)Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa niezbyt ludowego. Nie chodziło oczywiście o pomoc osobom dotkniętym niepłodnością, lecz o pozyskanie głosów lewicowych wyborców. Rozwiązanie to okazało się, rzecz jasna, nietrwałe; kiedy bardziej ciemnogrodzkie Bezprawie i Niesprawiedliwość wygrało wybory i powstał rząd Jarosława Kaczyńskiego (dla niepoznaki z Beatą Szydło jako premierką), minister zdrowia Konstanty Radziwiłł radośnie skasował krajowy program finansowania in vitro. Kontynuowały go wszelako – na szczęście! – niektóre samorządy, efekty czego, jak w przypadku Częstochowy chociażby, okazały się nader korzystne.

Wygląda jednak na to, że samorządowe programy wspierania in vitro są poważnie zagrożone. Ciemnogrodzianie z Bezprawia i Niesprawiedliwości przepychają właśnie kolanem ustawę, wedle której samorządy nie będą mogły finansować procedur medycznych (w tym oczywiście in vitro), jeżeli nie zaakceptuje ich Agencja Ochrony Technologii Medycznych; inaczej zostaną ukarane. Można się łatwo domyślić, iż w Polskiej III Rzeszy Pospolitej Bananowej, rządzonej przez prawicowy ciemnogród, wszelkie opinie tejże Agencji dotyczące finansowania in vitro będą negatywne, czyli zgodne z wolą biskupów, wyrażoną za pośrednictwem Jarosława Kaczyńskiego tudzież Konstantego Radziwiłła.

Cała sprawa obnaża straszliwą hipokryzję, nieopisane załganie i totalny faryzeizm polskiej prawicy spod znaku PiS-u i nie tylko. Ci sami prawicowcy, a raczej prawacy, co chcą doprowadzić do całkowitego zaprzestania stosowania in vitro, jednocześnie pragną zmuszać kobiety do rodzenia dzieci martwych, a jeśli żywych, to niezdolnych do samodzielnego funkcjonowania (a więc takich, które zaznają tylko niewyobrażalnego cierpienia), i to nawet wówczas, jeżeli matka miałaby przy porodzie umrzeć. Ci sami „ludzie”, którzy tak pomstują na in vitro i rodziców, jacy dzięki niemu mogą doczekać się upragnionych, ukochanych potomków, zamierzają zmusić matkę i ojca do patrzenia na śmierć w straszliwych męczarniach dopiero co narodzonego, śmiertelnie chorego dziecka; no, ale przecież chodzi o to, by je ochrzcić (jak powiedział pewien Jarosław), a potem nie sobie zdycha. Mówiąc wprost, żądanie całkowitego zakazu aborcji (nawet z przyczyn medycznych) przy jednoczesnym zakazie in vitro jest zakłamane i niezgodne z zasadami humanitaryzmu oraz zwykłej logiki.
No, ale prawicowość, zwłaszcza ta ciemnogrodzka, zawsze i wszędzie łączyła się z hipokryzją i załganiem. W kwestii in vitro widać to jak na dłoni.

W. K.

Tekst ukazał się na stronie: Wróg kapitalizmu.

Save

Save

Dodaj komentarz