Pogorszenie relacji turecko-syryjskich

Pogorszeniu uległy – już i tak niezbyt dobre – stosunki turecko-syryjskie

Relacje między Turcją a Syrią nigdy nie były zbyt dobre. Już w czasach Zimnej Wojny Turcja była sojusznikiem NATO, natomiast Syria wspierana była przez kraje Układu Warszawskiego.
W czasie trwającego konfliktu w Syrii siły tureckie kilkukrotnie dokonywały ataków militarnych na wojska syryjskie.

Relacje między Damaszkiem a Ankarą uległy poprawie gdy w Turcji do władzy doszła burżuazyjna Partia Sprawiedliwości i Rozwoju, która głosiła „zero problemów z sąsiadami”. Wznowiono nawet handel, co przyniosło obustronne korzyści. W 2007 roku podpisano dwustronny pakt, który umożliwiał obu stronom wzajemne inwestowanie u siebie.

Syria potrzebowała silnego sojusznika w regionie – z powodu trudnych relacji z USA.
Prezydent Baszar Al-Assad sprzeciwiający się polityce Izraela wobec Palestyny często był obiektem ataków ze strony zachodnich mediów. Już w roku 2003 został oskarżony przez USA o wspieranie sił terrorystycznych.

Jednym z powodów oziębienia stosunków między Ankarą a Tel-Awiwem była trzytygodniowa operacja militarna „Płynny ołów” w Strefie Gazy na przełomie lat 2008 i 2009, podczas której zginęło ponad tysiąc osób.
Turecki rząd zrezygnował wtedy z mediacji między Syrią a Izraelem. Jednocześnie w 2009 roku miały miejsce pierwsze w historii turecko-syryjskie ćwiczenia wojskowe.

Gwałtowne ochłodzenie stosunków turecko-izraelskich nastąpiło w maju 2010 roku, gdy izraelska marynarka siłą powstrzymała płynącą do Strefy Gazy grupę statków z pro-palestyńskimi aktywistami. W trakcie abordażu doszło do starć na pokładzie Mavi Marmary, w których zginęło kilku obywateli Turcji.
Nacjonalistyczny rząd Izraela stwierdził, że jego komandosi strzelali w samoobronie, ale tureccy politycy uznali tę akcję za zbrodnię. Obecnie w Stambule toczy się zaoczny proces czterech wojskowych Izraela. Są to: ówczesny szef sztabu generalnego, generał porucznik Gavriel „Gabi” Ashkenazi, byli dowódcy marynarki wojennej i sił powietrznych – wiceadmirał Eliezer „Eli” Marom i generał brygady – Avishai Lev oraz eks-szef wojskowego wywiadu, generał major Amos Yadlin.

Wzajemne relacje Syrii i Turcji pogorszyły się ponownie podczas „Arabskiej Wiosny Ludów” i ostatnich walk w Syrii między wojskami rządowymi, a rebeliantami wspieranymi przez NATO.
Turcja nieoficjalnie wspiera terrorystów w Syrii wysyłając im broń, amunicję, sprzęt logistyczny, leki itd.
Terroryści ostrzelali nawet pozycje tureckie na granicy syryjsko-tureckiej, a winę zrzucili na wojska prezydenta Baszara Al-Assada.

W roku 2012 Turcja poprosiła NATO o rakiety „Patriot”, które ponoć mają chronić Turcję przed „syryjskim atakiem”. Według wielu przedstawicieli lewicy, antyimperialistów i komunistów „NATO-wska obrona granicy turecko-syryjskiej” to tak naprawdę przygotowania do imperialistycznej napaści na Syrię.

My, młodzi postępowcy trzymamy kciuki za naród syryjski oraz życzmy mu wytrwałości i sił do dalszej walki z terrorystami i najemnikami NATO-wskiego imperializmu.

Tow. Burmistrz1917

Dodaj komentarz