Słowo o Prezydencie Narutowiczu

Pomnik Prezydenta G. Narutowicza na Mazowszu

Dziesiątki tysięcy polskich robotników próbowały po 1917 doprowadzić do socjalnej rewolucji i przejęcia środków produkcji na terenie Rzeczpospolitej. Próby te zakończyły się (na jakiś czas) niepowodzeniem. W atmosferze pokonanej rewolucji robotniczej, Gabriel Narutowicz został wybrany pierwszym prezydentem Rzeczypospolitej 9 grudnia 1922 roku.
Wybrany został na ten urząd głosami ludowców, socjaldemokracji i mniejszości narodowych. Skrajna prawica nie zamierzała jednak oddać łatwo pola – Gabriel Narutowicz zginął od kuli zamachowca 7 dni później, 16 grudnia 1922 r.

G. Narutowicz zasłynął na scenie naukowej jako profesor politechniki w Zurychu; zaprojektował m.in. elektrownię wodną. W Polsce znana jednak bardziej była jego siedmiodniowa prezydentura, nie zaś kariera inżynierska, jaką zrobił w Szwajcarii.
Gabriel Narutowicz – podobnie jak wielu innych naukowców, którzy wyemigrowali do Europy Zachodniej – postanowił wrócić do Polski po odzyskaniu przez nią niepodległości w 1918 roku. W całej Europie znany był ze swych naukowych projektów. Karierę naukową postanowił jednak poświęcić dla powrotu do oswobodzonej dzięki Rewolucji Październikowej Polski.

Przyszły prezydent urodził się w miejscowości Telsze na Litwie w 1865 roku. W Szwajcarii spędził ponad 30 lat. Początkowo projektował linie kolejowe, później zaś zainteresował się dziedziną energetyki wodnej.
Zaprojektował m.in. elektrownię Kubel o mocy 1,6 MW, oddaną do użytku w 1900 roku. Jego dziełem jest też inny obiekt o mocy 6 MW, który powstał w 1906 roku – w Etzelwerk w Wagginthal. Pod względem mocy zainstalowanych generatorów największym przedsięwzięciem przyszłego polskiego prezydenta była elektrownia Muhleberg o mocy 48 MW, na rzece Aare w okolicach Berna.

Po powrocie do Polski Gabriel Narutowicz wszedł do rządu Władysława Grabskiego, obejmując tekę ministra Robót Publicznych.
W kraju odbudowywanym z wojennych zniszczeń oznaczało to w wykonaniu Narutowicza wszelkie starania zmierzające w stronę normalizacji funkcjonowania życia publicznego. Szacunki wskazują, iż w ciągu 5 lat wzniesiono z ruin ok. 400 tys. budynków, wiele z nich nie miałoby wręcz szans na odtworzenie, gdyby nie jego upór i konsekwencja.
W kolejnym rządzie zaproponowano mu resort spraw zagranicznych.

Narutowicz doskonale zdawał sobie już wtedy sprawę z faktu, iż cieszył się sporą popularnością – zwłaszcza wśród osób o poglądach lewicowych. Zdecydował się kandydować na urząd Prezydenta RP.
Według słów najbliższych współpracowników, nie spodziewał się nawet wygranej. Sam wybór na to stanowisko – ponoć – bardzo go zaskoczył
.
Siły burżuazyjne, zwłaszcza powiązane ze skrajną prawicą rozpętały – po ogłoszeniu Narutowicza prezydentem – wściekłą kampanię nienawiści. “Oskarżano” go m.in. o ateizm (sic!).

Środowiska kościelne, sympatyzująca z faszyzmem włoskim endecja oraz mniejsze ugrupowania prawicowe próbowały nie dopuścić do zaprzysiężenia nowego prezydenta.
Skrajna prawica liczyła na swych zwolenników, którzy na trasie Belweder – Sejm stawiali barykady. Wśród tłumu znajdował się m.in. malarz, Eligiusz Niewiadomski. Działo się to wszystko 11 grudnia 1922 r.
Mimo wszystkich przeszkód Gabriel Narutowicz złożył przysięgę. Zapewne już wtedy faszystowski bojówkarz, E. Niewiadomski planował swą zbrodnię.

Kilka dni po objęciu urzędu, prezydent Narutowicz został zastrzelony w Warszawie. Kula zamachowca dosięgła go w galerii „Zachęta”. Niewiadomskiego stracono wkrótce potem.
Po zamordowaniu prezydenta Niewiadomski próbował bezczelnie kreować się na “bohatera”, który “poświęca się dla ojczyzny chcąc ją wyzwolić ze szponów Żydów i socjalistów” (sic!).

Skrajna prawica – dosyć bezmyślnie – po dziś dzień wykorzystuje postać Niewiadomskiego jako terrorystę godnego naśladowania. Celują w tym zwłaszcza polityczne potworki odwołujące się do tradycji przedwojennej Narodowej Demokracji.

Osoby znające osobiście E. Niewiadomskiego wspominały później, iż ów cierpiał z powodu poważnych problemów psychicznych. Na ile były one współwinne jego szalonego postępowania? Dziś, z perspektywy czasu, ciężko to nawet stwierdzić.
Po zamordowaniu prezydenta Niewiadomski został skazany na karę śmierci i rozstrzelany w styczniu 1923 r. Jednak w środowiskach skrajnej prawicy zaczął się tworzyć jego swoisty kult. Zastanawiające jest jednak to czemu na jednego ze swych patronów antyrobotnicza prawica wzięła człowieka o wyraźnych skłonnościach psychopatycznych. Czyżby wystarczającą zasługą w jej szeregach był czyn terrorystyczny?

Sam Niewiadomski jeszcze w więzieniu zaczął kreować swój mit “bohaterskiego patrioty”, który “poświęca się dla ojczyzny”. Tego typu rasistowskie mrzonki trafiały na podatny grunt, bo rzeczywiście część opinii publicznej tak postrzegała zastaną rzeczywistość. Słowa takie znajdowały zwłaszcza posłuch wśród najbardziej reakcyjnej części zwolenników Kościoła Katolickiego.
Swoisty kult mordercy był widoczny przy grobie Niewiadomskiego na Powązkach, gdzie zbierali się narodowcy. Natomiast w kościołach odprawiano za niego msze (sic!).

Wkrótce ten dziwaczny kult Niewiadomskiego został jednak ukrócony. Jedną z głównych przyczyn był faszystowski zamach majowy dokonany przez Józefa Piłsudskiego w 1926 r., który sprawił, że wydarzenia z grudnia 1922 r. stały się mało istotne – drastycznie zmieniła się po prostu sytuacja polityczna. W wyniku puczu wojskowego zabitych zostało blisko 400 osób, a ponad tysiąc osób odniosło rany.
W następstwie przewrotu dziesiątki tysięcy działaczy demokratycznych, robotniczych i postępowych poddano represjom, uwięziono i torturowano. Najsłynniejszym i najbardziej okrutnym obozem koncentracyjnym władzy sanacyjnej była Bereza Kartuska.

Pomimo upływu lat i wielokrotnej zmiany układu sił politycznych na ziemiach polskich, nawet dziś zdarzają się jeszcze nad Wisłą zwolennicy szaleńca i terrorysty E. Niewiadomskiego (np. ONR). Skrajna prawica, jak gdyby nigdy nic, nadal świętuje jego urodziny i datę śmierci. Takim antydemokratycznym zachowaniom i tendencjom należy stawić zdecydowany opór.
Cała postępowa opinia publiczna dzisiejszej Rzeczpospolitej, demokratyczna młodzież oraz warstwy pracujące Polski stoją na stanowisku zdecydowanego sprzeciwu wobec rasizmu, mowy nienawiści i wychwalania zbrodni jako metody walki politycznej.
Faszyzm nie przejdzie. Nigdy więcej!

Konrad Markowski.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *