Gra toczy się bowiem o nasze ziemie, miasta i wsie, o naszych bliskich i rodaków, o nasze zwycięstwo!

Ludowe Wojsko Polskie wyzwala Bielsko-Białą

12 stycznia 1945 roku rozpoczęła się gigantyczna w swoich militarno – organizacyjnych rozmiarach generalna ofensywa połączonych sojuszniczych sił Armii Czerwonej i Ludowego Wojska Polskiego. (…)
Z tej okazji warto przypomnieć artykuł: „Święta ofensywa” (Zob. Święta ofensywa, „Rzeczpospolita” 15 stycznia 1945 r., Nr 14 (158), s. 1).

Zaryzykować można w tym miejscu stwierdzenie, że w kontekście przypadającej w tym roku 72. rocznicy zwycięskiej, wyzwoleńczej radziecko – polskiej ofensywy styczniowej z 1945 roku należy przypomnieć treść tego kompletnie zapomnianego dziś artykułu. (…)

„Czekaliśmy na nią długo. Przez całą złotą jesień, przez deszczowe długie miesiące listopadów i grudni, które nie chciały się kończyć.
W ostatnich tygodniach ofensywa była na wszystkich ustach. Czy już się zaczęła? Kiedy się zacznie? Jak długo jeszcze czekać mamy?
Codziennie tysiące par oczu przeszukiwało gorączkowo szpalty gazet – codziennie ludzie z nadzieją podchodzili do megafonów ulicznych.
A nuż to dziś?
Wszystkowiedzący emisariusze plotki dziesiątki razy obwieszczali jej narodziny.
(…) Wzdłuż linii frontu odbywało się żmudne dzieło siewu pod przyszłe żniwo zwycięstw.
Rydel, łopata i oskard wykonywały swe dzieło, nim przyjdzie kolej na karabin.
Trwało to długo, – a może nam tylko wydawało się, że wieczność mija, odkąd wraz z czerwonoarmistą stanęliśmy nad Wisłą?

(…) Dla nas, dla Polaków oczekiwana ofensywa nie była zwyczajną ofensywą, jedną z wielu w zwycięskim pochodzie sprzymierzonych ku Berlinowi.
Myśmy bowiem wraz z kresem ofensywy letniej stanęli w połowie swej Ojczyzny – na odległość strzału od serca Polski – Warszawy, na odległość skoku od Krakowa, Kielc, Poznania, Śląska, Gdyni i Gdańska.
Myśmy wiedzieli, że rodacy nasi za Wisłą oczekują nas każdego dnia i każdej godziny i że ich dni i godziny o wiele są dłuższe od naszych.
Dlatego ciężko i trudno nam było trwać tak, przyczajonym do skoku.
Taki był rozkaz.
Długich przygotowań a tym samym długiego czekania wymagało zamierzenie się do śmiertelnego ciosu w serce hitlerowskiego zwierza.

Każda przeczekana przez nas godzina, każdy dzień pracy dla mającego nastąpić uderzenia, każdy metr nowej drogi, każdy kilometr na liczniku ciężarowego samochodu, każda tona materiału – oznaczały oszczędzenie wielu istnień naszych i sowieckich żołnierzy i gwarantowały, że uczynione zostało wszystko, co w ludzkiej mocy, dla przyszłego powodzenia.
Wiedziało o tym Naczelne Dowództwo. I wiedzieli o tym Niemcy.
(…) Nareszcie przyszedł dzień, kiedy oficjalnie podane zostało do publicznej wiadomości, że rozpoczęło się długo oczekiwane uderzenie Czerwonej Armii.
Wielki ciężar spadł nam z piersi, by ustąpić miejsca serdecznemu niepokojowi : oby tylko powiodło się jak najlepiej!
(…) Na wojnie nie można głosić zwycięstwa, zanim go się nie odniesie.
Los bitwy jest do ostatniej chwili niepewny i zły to wódz i żołnierz, który przed czasem każe odtrąbić zwycięstwo.

Idący do boju żołnierz rosyjski i polski mają przed sobą silnego wroga, potężnie umocnionego i zdecydowanego bronić do ostatka tej resztki łupu wojennego, jaki mu jeszcze pozostał.
Nie ma on nic do stracenia, gdyż świadom jest ogromu własnych zbrodni i kary, czekającej go za nie.
Dlatego wiadomość o rozpoczęciu się wielkiej ofensywy o wyzwolenie dalszych ziem polskich winna być nie tyle powodem do westchnienia ulgi, ile hasłem do zaciśnięcia szczęk.
Gra toczy się bowiem o nasze ziemie, miasta i wsie, o naszych bliskich i rodaków, o nasze zwycięstwo!
(…) Jeśliśmy się zdążyli przyzwyczaić przez ostatnie niemal pokojowe miesiące do problematyki pokojowej – to sygnał na rozpoczęcie ognia na froncie powinien być dla nas sygnałem powrotu do problematyki wojny i frontu.
Hasłem dnia staje się ofensywa.
Dla jej powodzenia, dla żołnierza, który ją prowadzi, dla frontu trzeba zrobić wszystko, co zrobić można.
Trzeba uczynić więcej, niż uczynić można.
Jest jeszcze i drugi aspekt tej sprawy.

Jeśli nam tu, na ziemiach wyzwolonych, tak dłużyły się chwile, dni i miesiące oczekiwania na wyzwoleńczą ofensywę, – nam, którzyśmy przez ten czas mieli szczęście i możność budowania Polski na skrawku odzyskanych terenów, to jakże dłużyć się musiał okres oczekiwania na wyzwolenie naszym braciom za Wisłą, żyjącym pod obuchem najstraszliwszego terroru historii!
Dla nich przecież dzień każdy był piekłem, stworzonym przez nienawiść barbarzyńskiego okupanta.
(…) Mamy prawo spodziewać się i oczekiwać, że rozpoczęta ofensywa doprowadzi nas do świętych miast piastowskich, ile sił w naszych ramionach, będziemy pomagali żołnierzowi w jego błogosławionym wysiłku.
Świadomi pełnego niebezpieczeństwa, ofiar i krwi trudu żołnierskiego, wypełniającego pojęcie krótkiego słowa „ofensywa”, z wiarą i nadzieją patrzymy w przyszłość.
Sprawa nasza jest słuszna i nasze być musi zwycięstwo!

(…) A kiedy danym nam będzie, w co wierzymy, szczęście przyjścia do naszych cierpiących braci zza Wisły, – pamiętać będziemy, co jesteśmy im winni.
Wiemy o tym, że przychodząc do nich, będziemy musieli podzielić się z nimi całym naszym dorobkiem ostatniego półrocza.
Wiemy, jakiej pomocy oczekują od naszych organizacji i komitetów pomocy męczennicy Warszawy i wszyscy ci, których działania wojenne wyrzucą z osiedli i mieszkań.
Będzie to praca na miarę olbrzymów, ale praca ta wykonana być musi.
Chodzi bowiem o ludzkie istnienia, – o życie każdego Polaka, bezcenne dla Ojczyzny wobec ogromu strat, jakie naród nasz poniósł, ponosi i jeszcze poniesie.

(…) Oczekujemy w powadze i skupieniu komunikatów z przebiegu świętej ofensywy, której wybuchy rozdzierają miasta i wsie polskie.
Wszystkie nasze myśli są przy żołnierzu, który pierwszy zaniesie naszym rodakom za Wisłą wolność na błyszczących bagnetach, i przy żołnierzach Polski Podziemnej, którzy na jego spotkanie wyjdą.
Ze swej strony przygotowujemy się do wypełnienia wielkiego obowiązku, który wraz z nowymi uwolnionymi terenami Rzeczypospolitej przypada nam w udziale.
Jesteśmy awangardą wolnej, niepodległej i demokratycznej Polski w marszu na Zachód”.

(…) Dziś – na początku 2017 Roku, 72 lata po tamtych dramatycznych wydarzeniach, my – ludzie współczesnej (…) lewicy pamiętamy (…) o tych wszystkich milionach Polaków i Polek, którzy (…) poświęcili (…) życie dla wolnej Polski (…).
Cześć ich pamięci!

Ryszard Rauba (KPP).

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *