Potrzebujemy poważnej zmiany wizerunkowej

Poziom mobilizacji polskiego ruchu robotniczego jest obecnie wyjątkowo kiepski. O ile ugrupowania burżuazyjne (PO, PiS, SLD, Nowoczesna, Kukiz, Palikot, PSL, RN, KNP itd.) mogą w porywach mobilizować nawet dziesiątki tysięcy osób na ulicach stolicy RP, to ugrupowania ruchu robotniczego nie mogą liczyć nawet na kilka tysięcy osób.
Wyjątkiem są tu jedynie manifestacje związków zawodowych, które – faktycznie – mogą zgromadzić nawet i 50 tysięcy działaczy w dowolnym miejscu w kraju.

Jeśli jednak brać pod uwagę sam aktyw organizacji demokratycznych, komunistycznych, rewolucyjnych i postępowych, to cudem wręcz staje się zmobilizowanie do wspólnego działania choćby i tysiąca osób. Przeszkodą są tu oczywiście względy natury technicznej: brak odpowiedniego zaplecza finansowego, brak własnych autokarów do zwożenia działaczy, słaba koordynacja i zbyt późne przygotowania do poszczególnych akcji.
Po stronie ugrupowań broniących interesów kapitalistów stoi też cała machina propagandowa głównych środków masowego przekazu. Ciężko – bez odpowiedniego zaplecza – konkurować z monopolistami na rynku mass-mediów.

Nasi adwersarze jednak nigdy nie będą mieli jednej rzeczy, którą ruch robotniczy tak pieczołowicie zachowuje i kreatywnie rozwija. Mowa o marksizmie-leninizmie.
Kierunek ten, zarówno w ekonomii, filozofii, jak i w socjologii, czy politologii, daje ogromną przewagę teoretyczno-praktyczną nad wszystkimi organizacjami obozu kapitalistów. Bez naukowego socjalizmu bylibyśmy naprawdę bezbronni, skazani na powtarzanie tych samych błędów setki razy. Na szczęście, dzięki broni nauki marksistowskiej jesteśmy w stanie doskonale analizować otaczającą nas rzeczywistość oraz zmieniać jej warunki, zgodnie z naszym klasowym interesem.
Samą teorią jednak (nawet jeśli jest ona najpraktyczniejszą ze wszystkich dostępnych) nie zmienimy rzeczywistości. Do tego potrzebować będziemy rewolucyjnej i faktycznie postępowej partii robotniczej.
Przez ostatnie 25 lat ruch robotniczy w Polsce drepcze w miejscu. Mamy do czynienia z jednym z najbardziej reakcyjnych okresów w historii naszego ruchu na ziemiach polskich. Nawet awangarda rewolucyjnej i konsekwentnej lewicy zdaje się być ogłuszona, ogłupiona i omamiona kapitalistycznymi formułkami.

Naszemu ruchowi nie potrzeba jedynie nowych działaczy, więcej pieniędzy i dostosowania haseł i żądań do aktualnych uwarunkowań. Potrzebujemy także poważnej zmiany wizerunkowej. Nie mówimy tutaj o nowym, uśmiechniętym, ładnym i wystrojonym liderze, który nie splamił się dotychczas układami z klasą rządzącą – choć i taki by się zapewne przydał.
Mowa przede wszystkim o zmianie podejścia do polityki, mowa o codziennej, ciężkiej pracy u podstaw, mowa – wreszcie – o zmianie wizerunku na taki, który odpowiada potrzebom prostego człowieka.
Ludzie naprawdę dość mają górnolotnych haseł, patriotycznych frazesów i wielkich obietnic, z których nic nigdy nie wynika. Polityka rewolucyjna, klasowa i postępowa pójść musi w kierunku mozolnej i wytrwałej budowy ruchu oporu wobec kapitalistycznego reżimu, podstępem zafundowanego nam po 1989 roku. Praca ta musi być obliczona na wiele lat do przodu i obejmować jak najszerszy front społecznej aktywności. Od postępowej partii politycznej, poprzez związek zawodowy, spółdzielnie pracy, kooperatywy spożywcze, stowarzyszenia robotnicze, organizacje lokatorskie, kombatanckie, młodzieżowe, kobiece, pionierskie, a na grupach bezrobotnych, działkowcach i leśnikach kończąc.

Zmiana wizerunkowa nie może – oczywiście – ograniczać się wyłącznie do pudrowania nosa i zmiany image’u. Potrzeba zmiany jakościowej. Nowego rodzaju polityki. Nie takiej, którą widzimy w TV na korytarzach sejmowych, ale takiej, którą tworzymy sami – na ulicach.
Ruch robotniczy powrócić musi do bezwzględnej obrony interesów klasy robotniczej, nieustępliwości wobec samowoli biurokratów i zawodowych polityków. Nasz ruch musi być antykapitalistyczny, antyklerykalny i antymilitarystyczny. Od tych zasad – jako jedyni na scenie politycznej – nigdy, pod żadnym pozorem, nie możemy się odwrócić.
W praktyce oznacza to sprzeciw wobec instytucji Unii Europejskiej, barbarzyństwa NATO oraz antyludowej polityki każdej kolejnej ekipy rządzącej w naszym kraju przez ostatnie 25 lat. Nie może być naszego przyzwolenia na panoszący się kler i mafijne powiązania lokalnych polityków z wszechwładnymi urzędnikami.

Po przemianach roku 1989 w Europie oraz na całym świecie dało się zaobserwować powolne, acz coraz bardziej widoczne odchodzenie różnych “partii komunistycznych” od teorii, zasad i praktyki partii leninowskiej. Poszczególne partie europejskie ulegały – i nadal ulegają – zgubnym wpływom ‘eurokomunizmu’, rewizjonizmu i innych socjaldemokratycznych mrzonek. Przez ostatnie kilkadziesiąt lat obserwujemy jak staczają się one w objęcia większych partii “centrolewicowych”, jak zaprzedają swe ideały za judaszowe srebrniki (posady w koalicyjnych gabinetach rządzących), jak staczają się do roli nic nie znaczących i nie mających na nic wpływu organizacji klasy średniej.
Taka polityka, taka zdrada, prowadzą donikąd. Od takiego zachowania, od takich praktyk i od pokrewieństwa z takimi podmiotami należy się stanowczo – i raz na zawsze – odciąć.
Stąd m.in. wziął się pomysł przekształcenia Komunistycznej Młodzieży Polski w Postępową Młodzież Polski w 2009 roku. Grupa działaczy KMP doszła do wniosku, iż nie sposób dalej funkcjonować w Rzeczpospolitej pod skompromitowaną etykietą. Owszem, można podejmować takie próby. Z góry jednak skazane są one na porażkę.

Nie chodziło nam jedynie o nazwę. Chcieliśmy przede wszystkim stać się podwaliną, inicjatywą dla przyszłego postępowego ruchu społecznego, który sprzeciwi się wkrótce bestialskiemu systemowi burżuazyjnemu. Gra idzie też jednak o moc skojarzeń i dominację języka nowomowy liberalnej i antykomunistycznej w obecnych warunkach.
Zapoczątkowanie ruchu postępowego w Polsce, tak jak niegdyś Lenin tworząc wyraźny podział na rewolucjonistów (komuniści) i oportunistów (socjaldemokraci), to dopiero początek wieloletniej i ofiarnej pracy na rzecz wyzwolenia proletariatu z kajdanów kapitalizmu.
O ile powyższa leninowska analogia może wydać się niektórym czytelnikom nieco wyolbrzymiona, o tyle na pewno jej sens jest w pełni uprawniony. Rewolucyjny ruch robotniczy musi podlegać żywiołowym, postępowym przemianom. Musi się ciągle zmieniać. Inaczej zginie.
Do pracy, która z PMP uczyni przyszłą młodzieżówkę postępowej partii robotniczej, jesteśmy gotowi i wierzymy z całego serca w powodzenie naszej inicjatywy. Dla sceptyków zaś nie mamy nic innego poza zachętą dołączenia do naszych szeregów. Zaproszenie to kierujemy w stronę każdego uczciwego lewicowca. Mamy plan działania, znamy alternatywę wobec kapitalizmu. Potrzebujemy jedynie ciebie.
W jedności siła!

Łukasz Czaja.

4 Replies to “Potrzebujemy poważnej zmiany wizerunkowej”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *