Dziś i wnioski na jutro

Charakter współczesnego kapitalizmu to przede wszystkim ciągłe kryzysy ekonomiczne

Współczesny kapitalizm w Polsce (kraju peryferyjnym w granicach UE) rozwija się – poza żywiołową ekspansją – w sposób świadomy – w kierunku osiągnięcia swego celu.
Celem tym jest m.in. umocnienie społeczne, polityczne i ekonomiczne klasy kapitalistów oraz warstw służebnych wobec burżuazji.
Pojęcie kapitalisty – klasa burżuazji za „naród” uważa właśnie przedstawicieli kapitalistów. Dla przeciętnego kapitalisty „naród” oznacza właśnie zbiorowisko przedsiębiorców, którzy zyski swe czerpią z pracy osób zatrudnionych w ich zakładach pracy.
W przeciwieństwie do tego ujęcia, najbardziej świadomi proletariusze (awangarda klasy robotniczej) za „naród” uważają tę większość społeczeństwa, która zmuszona jest do sprzedawania swojej siły roboczej po to aby przeżyć.

Oczywiście, podział ten okazuje się być dość płynny. Pojedyńczy proletariusze czasami są w stanie wznieść się ekonomicznie i politycznie do roli wyzyskiwaczy (burżuazji) poprzez, np. odziedziczenie wielkiego spadku, wygraną na loterii, wieloletnie oszczędzanie na dobrze opłacanym stanowisku itd. Pojedyńczy kapitaliści zaś mogą od czasu do czasu spadać w szeregi robotników – w wyniku bankructwa, kryzysu kapitalizmu w skali narodowej, bądź światowej (jak choćby ostatni kryzys zapoczątkowany w 2008 roku).
Zmiany te jednak najczęściej przybierają kształt staczania się coraz szerszych grup społeczeństwa w szeregi proletariatu, lumpenproletariatu, bądź prekariatu.
Klasa kapitalistów (zarówno w Polsce, jak i w skali międzynarodowej) ulega coraz większej alienacji z szeregów swych społeczeństw, a nawet – z szeregów całej ludzkości. Burżuazja staje się coraz bardziej elitarna, zamożna, wyobcowana i coraz bardziej oderwana od rzeczywistości, która jest udziałem tzw. zwykłych obywateli.
Kapitalistów jest coraz mniej, ale kontrolują oni coraz większe zasoby. W dzisiejszej sytuacji najwyżej 5% ludzkości kontroluje ponad 95% finansów, zasobów, produktów itd. (sic!)
Taki stan rzeczy nie ma oczywiście z (rzekomo istniejącą w kapitalizmie) demokracją absolutnie nic wspólnego.

W takim ujęciu znacznie bliżej prawdy obiektywnej znajdują się rewolucyjni robotnicy (skupieni zazwyczaj w postępowych organizacjach proletariackich). W rozumieniu postępowych obywateli – należących do komunistycznych związków zawodowych, partii robotniczych oraz młodzieżówek – naród to znaczna większość społeczeństwa, która w codziennej egzystencji ekonomicznej zmuszona jest do sprzedawania swego czasu, swej pracy, swego życia. Inaczej – pozbawieni pracy i zarobku – obywatelki i obywatele mogli by liczyć jedynie na śmierć głodową.
Wiadomo w końcu doskonale, iż potencjalnych kandydatów na miejsce pracy jest znacznie więcej niż wspomnianych miejsc pracy. Pozwala to kapitalistom na stworzenie sytuacji, w której mogą szantażować ludzi pracy perspektywą zwolnienia w wypadku nieco bardziej opornych robotników.
Przeciwwagą dla potęgi kapitalistów są do pewnego stopnia organizacje robotnicze (zwłaszcza zaś rewolucyjne partie robotnicze, postępowe związki zawodowe, młodzieżówki i organizacje kobiece). Dlaczego tylko do pewnego stopnia?
Gdyż za plecami burżuazji – w razie potrzeby – stoi nie tylko wojsko i policja, ale także rzekomo niezawisłe sądy, cały aparat administracyjny państwa burżuazyjnego oraz potężne i wszechobecne media, które przedstawiają rzeczywistość wyłącznie z perspektywy klasy rządzącej.
W porównaniu do kapitalizmu – systemu prywatnej własności srodków produkcji (czyli tego systemu, w którym żyjemy obecnie), zarówno system niewolnictwa jak i feudalizmu, nie cechował się aż tak wielką skalą koncentracji srodków produkcji w rękach tak niewielkiej części społeczeństwa. Dopiero kapitalizm doprowadził do sytuacji, w której tak niewielka grupa „wybrańców” decyduje o życiu lub śmierci tak ogromnych, wielomilionowych rzesz ludzkich. Za koncentracją kapitału idzie bowiem koncentracja władzy, wpływów i potęgi militarnej.

Wyzysk, zaborczość, grabież oraz eksterminacja milionów proletariuszy – są dzisiaj ze strony klasy panującej większe niż kiedykolwiek. Towarzyszy temu polityczna manipulacja (nieoceniona rola „niezależnych mediów”), dzięki której osłabiany jest opór ludzi pracy najemnej, a także wzrasta liczebnie grono „służebnych” wobec klasy kapitalistów. Często są to tzw. pożyteczni idioci rekrutujący się nawet z szeregów samego proletariatu (sic!).
Czemu zachowują się oni w sposób, który szkodzi ich własnym interesom ekonomicznym i politycznym? Najczęściej bierze się to z niewiedzy, braku edukacji politycznej i klasowej już u podstaw rozwoju jednostki. Osoby takie – omamione perspektywą nagłego ‚awansu’ społecznego, „cywilizacyjnej ewolucji” z szeregów robotników wprost do klasy burżuazji, względnie tzw. klasy średniej, gotowe są na popełnienie największych świństw i okropieństw wobec innych proletariuszy.
Ledwo dostrzegalny dla najlepszych obserwatorów powolny powrót ludzkości do stanu zwierzęcego – powodowany kapitalistycznym odczłowieczaniem – prowadzi rodzaj ludzki ku przepaści. Już teraz widzimy na własne oczy rozpad więzi ludzkich, osłabienie znaczenia wspólnoty, upadek tzw. tradycyjnych wartości, znaczenia życia ludzkiego oraz sumienia poszczególnych jednostek.
Rozwiązaniem pozostaje – już od usystematyzowania założeń socjalizmu w 1848 roku – społeczna własność środków produkcji, czyli socjalizm. W przeciwieństwie do kapitalistycznej anarchii, ciągłych kryzysów nadprodukcji, bezrobocia i wykluczenia społecznego – socjalizm daje gwarancję harmonijnego rozwoju wszystkich sektorów społeczeństwa, prawdziwie ludową demokrację oraz jak najlepsze wykorzystanie zasobów naturalnych z korzyścią dla poszczególnych narodów oraz naszego ekosystemu.

Józef Łachut.

Dodaj komentarz