Lewica Rzeczpospolitej musi pozostać czujna

Kapitalizm musi mieć także swoją podbudowę ideologiczną

Lewica Rzeczpospolitej musi mieć się na baczności. Kapitalizm gotów jest na wszystko, będąc w stanie wykorzystać faszystów przeciwko ruchowi robotniczemu, bądź też rozpętać nową wojnę w imię rozszerzenia swej strefy wpływów. Na pewno nie życzy sobie żadnej socjalnej konkurencji.

Według nowej, mocno nacjonalistycznej i prawicowej narracji (jaką w Polsce usiłują narzucać ugrupowania wręcz jawnie rasistowskie) za II wojnę światową odpowiadają wspólnie III Rzesza i ZSRR, albowiem Polska padła ofiarą „dwóch najeźdźców”. Nie wyjaśnia się przy tym wcale, iż to nazizm był siłą odpowiedzialną za ekspansję zarówno na wschodzie, jak i na zachodzie Europy, motywując to swą chorą ideologią „rasy panów”. W dodatku każdy przytomny historyk stwierdzi przecież, iż ziemie zachodniej Ukrainy i Białorusi były jedynie tymczasowo okupowane przez II Rzeczpospolitą, która nierzadko prześladowała, zamykała do więzień oraz mordowała zamieszkałe tam mniejszości narodowe (Ukraińców, Białorusinów i Żydów).

Układ zaś o nieagresji między III Rzeszą a ZSRR (Pakt Ribbentrop-Mołotow) wcale nie przewidywał podziału ziem Polski – jak to obecnie stara się wmówić nam propaganda burżuazyjna.
Armia Czerwona w nowej kapitalistycznej narracji historycznej władz Rzeczpospolitej zatem nie mogła wyzwolić Polski spod okupacji niemieckiej. Nazistowski obóz śmierci w Oświęcimiu będący symbolem niemieckiej zagłady Żydów, nie został wyzwolony przez Rosjan, lecz przez Ukraińców. Swoją drogą – w jakiej armii służyli ci Ukraińcy? Z tego co wiemy, na pewno nie w amerykańskiej.

Burżuazyjna „prawda historyczna” o “dwóch najeźdźcach” wpisuje się w negację faktów historycznych, wskazujących na to, iż polskie państwo było zdecydowanym wrogiem państwa sowieckiego. Ostatnim krajem, z którym ówczesne polskie rządy zawarłyby taktyczne porozumienie, aby powstrzymać Hitlera, byłby Związek Radziecki. Nie da się zaprzeczyć, iż Polska liczyła na skorygowanie przez Hitlera „historycznego błędu” powstania socjalistycznej Rosji. Stąd tyle historycznych spekulacji o możliwościach porozumienia niemiecko-polskiego przeciwko ZSRR. Spekulacji opartych o fakty wcześniejszych propozycji Hitlera, by Polska dołączyła do Niemiec w antyradzieckim froncie.
Burżuazyjna RP natomiast konsekwentnie przeciwstawiała się w przededniu hitlerowskiego ataku na kraj propozycji Stalina utworzenia frontu na zachodniej granicy Polski z Niemcami. Zwrócenie się Stalina do rządów Wielkiej Brytanii i Francji, by przekonały Polskę, aby Armia Czerwona przeszła przez terytoria polskie aż do tej granicy może o tym dobitnie świadczyć. Tu chodziło już nie o zagładę Żydów, lecz o zagładę polskiego narodu przez III Rzeszę.
Czy „IPN” zajmie się kiedyś poważnie badaniem tych faktów historycznych?

Krótkowzroczność polityczna, ideologiczna rusofobia i bezkrytyczna miłość do imperialistów, jakimi były Wielka Brytania i Francja, nie mogły nie przyczynić się do wrześniowej klęski Polski. Obowiązująca obecnie w Polsce ahistoryczna interpretacja paktu Ribbentrop – Mołotow ma wychować Polaków w wierze o spisku między III Rzeszą a Związkiem Radzieckim. Fakty historyczne natomiast dowodzą, iż to, co dla Stalina było koniunkturą wojenną, dla Hitlera było wypracowanym celem strategicznym. W zaistniałych okolicznościach wojennych Polska de facto sama przekreśliła się jako “państwo nietrwałe”, na obraz i podobieństwo samego podejścia Polski do ówczesnej Czechosłowacji.

Uprawianie pretensjonalnej polityki mocarstwowej “równego dystansu” do faktycznie wschodzących mocarstw, w tym wobec Niemiec i ZSRR, leżało u podstaw kruchej pozycji na europejskiej arenie międzynarodwej. W wyniku tego polityka zagraniczna faszystowskich rządów sanacyjnych kontrolowana przez człowieka o sympatiach proniemieckich – Ministra Spraw Zagranicznych, J. Becka – zadecydowała o pozostawieniu Polski na pastwę poczynań Hitlera, który właściwie nie krył się z doktriną Lebensraum (Przestrzeni życiowej) III Rzeszy.
Nic innego nie tłumaczy odrzucenia przez Polskę propozycji francuskiej o Pakcie Wschodnim oraz oderwanej od rzeczywistości taktyki odmowy rządów Polski przed jakąkolwiek ideą porozumienia z ZSRR – co do wspólnego antyhitlerowskiego frontu. Sanacyjna Rzeczpospolita tkwiła w wielce dwuznacznym dawaniu wiary Hitlerowi o braku z jego strony intencji najazdu na Polskę. Wszystko to miało zaś miejsce w obliczu otwartych dążeń III Rzeszy do inwazji na Wschód.

Komunizm i bolszewicy byli docelową obsesją ekspansyjną III Rzeszy, czemu nie sprzeciwiały się ani Francja, ani Wielka Brytania. Sprawę z tego doskonale zdawał sobie Związek Radziecki. II wojna światowa była – przede wszystkim – wojną imperializmu kapitalistycznego ze światowym ruchem robotniczym uosobionym pod postacią Związku Sowieckiego.

Także i dziś burżuazyjne władze Polski kierują się w swej polityce zagranicznej rusofobią i dążeniem do ekspansji na Wschód. Dzieje się to na wyraźne polecenie zwierzchników z Waszyngtonu, którzy – jak na razie – zajęli większość Ukrainy, instalując na miejscu marionetkowy rząd faszystowski. Dodaktowo, imperialiści amerykańscy przysłali na teren RP swoje wojsko i domagają się dla niego coraz więcej miejsca.
Ciekawe jak dzisiejsze podległe działania władz RP zostaną historycznie ocenione za lat 50?

Czarno-biała kapitalistyczna opowieść o historii sieje, bynajmniej nie przez pomyłkę, ziarno wiary w tezę o „znaku równości pomiędzy nazizmem a komunizmem” (sic!). W tym wcale nie przeszkadza prawda historyczna, iż nazizm był systemem zagłady i dominacji w imię nie tyle wyższości rasowej – to był jedynie wykręt dla naiwnych – co potrzeby dalszej ekspansji burżuazyjnego tworu w pogoni za akumulacją kapitału (poprzez siłowe zdobycie i bezwzględną eksploatację nowych rynków).
Była to już druga próba kapitału niemieckiego – po zdecydowanej klęsce z pierwszą (I wojna światowa 1914-1918).

Tymczasem, jedyne co o komunizmie można stwierdzić to fakt, że w ogóle nie zaistniał. Można jedynie mówić o państwie socjalistycznym, które oparte było na zasadach demokracji i zdecydowanego sprzeciwu wobec wojen imperialistycznych (demokratyczne i antyimperialistyczne na tle ówcześnie istniejących państw kapitalistycznych).
ZSRR nie mógł być „wcieleniem komunizmu”.
Wybitny historyk idei politycznych – A. Walicki, nie pozostawia kamienia na kamieniu tego ideologicznego dogmatu w swoich naukowych esejach. Zakłamanie historii poprzez „zrównanie stalinowskiego okresu władzy w ZSRR z komunizmem” służy zwalczaniu nie totalitaryzmów, lecz idei komunizmu (czyli powszechnej wolności, równości i sprawiedliwości społecznej). Prawdę historyczną o wspieraniu powstania III Rzeszy przez angloamerykańskie oligarchiczne koła władzy z zamiarem nakierowania Hitlera na inwazję i zniszczenie „komunistycznej Rosji”, zamiata się pod dywan. Polska w tym planie była najwyżej niechcianą przeszkodą po drodze.

Obecnej kapitalistycznej propagandzie w szkołach oraz środkach masowego przekazu m.in. w Polsce zależy na tym, aby kłaść akcent nie tyle na potępieniu nazizmu i faszyzmu, które były i są oczywistym złem, co na potępieniu idei komunizmu. To USA przewodzą w tej chwili otwartej walce z ideą wyzwolenia proletariatu z kajdanów kapitalizmu. Idea socjalizmu spędza sen z powiek światowym elitom, które czują się zagrożone jej potencjalnym oddziaływaniem na światową klasę robotniczą. Sam kapitalizm w końcu toruje drogę kolejnej rewolucji socjalistycznej i powstaniu nowego „bolszewickiego imperium”.

Lewica Rzeczpospolitej musi pozostać czujna. W dzisiejszym klimacie politycznym tylko koncesjonowana i antykomunistyczna „lewica” ma rację bytu. Delegalizować, ścigać, dyskredytować i demonizować w mediach, zabronić, wsadzić do więzienia i trzymać tam bez aktów oskarzenia tak długo, jak się da, siać terror w społeczeństwie – oto obecna taktyka władz Rzeczpospolitej wobec zorganizowanego ruchu robotniczego. Postępowej i rewolucyjnej alternatywy zdolnej przezwyciężyć kapitalistyczne oszustwo hitoryczne być nie może.

Historia powtarza się zwykle jako farsa. Nie można jednak popełniać ciągle tych samych błędów, ciągle wybierać niewłaściwych sojuszników i przyjmować nieustannie błędną taktykę, a jednocześnie spodziewać się odmiennych rezultatów. Obecnie palące historyczne przeciwieństwo: socjalizm albo barbarzyństwo, nabiera na ostrości jako żywe pytanie dnia dzisiejszego.

R.C.A.

Save